Lubelska Manifestacja Przeciwko ACTA
Lubelska manifestacja przeciwko podpisaniu przez rząd Donalda Tuska umowy ACTA zgromadziła w kulminacyjnym momencie około 1000 osób. Wśród zebranych przeważali ludzie młodzi, głównie studenci i młodzież szkolna. Nie zabrakło przedstawicieli różnych środowisk politycznych. Należy podkreślić, że cały protest utrzymany był w tonie antyrządowym, antytotalitarnym, antylewackim, prowolnościowym i patriotycznym. Nie zabrakło biało-czerwonych flag oraz kilkukrotnego odśpiewania hymnu narodowego.
Protest pod ratuszem rozpoczął się od kilku krótkich przemówień, w których podkreślano złą wolę premiera Tuska, jaka towarzyszyła podpisaniu umowy ACTA w sposób całkowicie ignorujący opinię obywateli na ten temat. Podczas przemowy Mariana Kowalskiego, dwóch lub trzech lewackich paranoików-prowokatorów zakłóciło tą obywatelską manifestację krzycząc w jego stronę coś o „hipokryzji”. Przy okazji zarzucili organizatorom, że nie dostali pozwolenia na zabranie głosu. Pozujący na wielkich buntowników lewacy szybko jednak zmiękli. Głosu udzielił im sam Marian Kowalski, którego wcześniej wyzywali od hipokrytów, oddając jednemu z nich mikrofon. Zaskoczony takim obrotem sprawy lewak po prostu spasował. Zabełkotał tylko coś o tym, że nie będzie korzystał z nagłośnienia, do którego wcześniej odmówiono mu dostępu, a ze swojego użytku i tak nie zrobił. Po co był więc cały ten cyrk?
Wcześniej mogło jednak dojść do większego spięcia, co na pewno niekorzystnie wpłynęłoby na odbiór całej manifestacji, gdyż na „wymianę zdań” z lewackimi mącicielami nabrało ochoty kilka osób z tłumu. Organizatorzy szybko jednak uspokoili sytuację, nie pozwalając na kompromitację całej inicjatywy w wyniku jakichś dziwacznych podchodów miejscowego lewactwa, ratując tak naprawdę tych ostatnich przed linczem. Ci z kolei, pozujący na wielkich buntowników, wyszydzeni przez uczestników manifestacji, pozbawieni poparcia, jakoś szybko się ulotnili. Trzeba obiektywnie przyznać, iż większość uczestników lubelskiego protestu przeciwko ACTA nie życzyła sobie lewackiego mącicielstwa tego dnia, czemu zresztą kilka razy dała wyraz.
Wydarzenia pod ratuszem trwały ponad godzinę. Wszystko wydawało się przeciągać, a mimo wszystko nikt z obecnych nie chciał zakończyć protestu. Mogłoby się wydawać, iż z racji na panujące warunki atmosferyczne wszyscy szybko rozejdą się do domów. Było wręcz przeciwnie. Skandowaniu haseł nie było końca, a te były tego dnia czasami bardzo dosadne, wyrażające stosunek zebranych do rządu, systemu i polskiej rzeczywistości, jaką ów system nam funduje. Nie zabrakło też krótkich spontanicznych przemówień w rodzaju: „nasi przodkowie walczyli z okupantami o wolność, my dzisiaj walczymy o wolność z Tuskiem”. W powietrzu dało się wyczuć nastroje wręcz rewolucyjne, co skutecznie podtrzymywało skandowanie takich haseł jak: „stop cenzurze”, „wolność słowa”, „raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę” (tu trzeba przyznać, że owe zawołanie było przez protestujących całkiem szybko podchwytywane), „precz z czerwoną demokracją”, „precz z komuną”, „stop cenzurze, j…ć system, wolna Polska przede wszystkim”, „precz z brukselską okupacją”, „nic o nas, bez nas” „gówno prawda” (z dedykacją dla Gazety Wybiórczej), „tu w Lublinie ACTA zginie”. Było też humorystycznie: „Donald Tusk, gdzie twój mózg?”, „Donald matole, skąd będziesz ściągał pornole?”, „PO dała d…y” itp.
Tak więc siłą rzeczy manifestacja przeciwko umowie ACTA nie zakończyła się pod ratuszem. Padło „idziemy pod urząd”, po czym wszyscy jak jeden mąż zaczęli przemieszać się Krakowskim Przedmieściem w kierunku urzędu wojewódzkiego, w międzyczasie skutecznie blokując ruch na drodze. Jeden jedyny radiowóz drogówki w okolicy, a konkretnie obsługujący go policjanci wręcz spanikowali. Zaczęli odcinać drogi, kierować ruchem, szukając możliwości przepchania się pomiędzy manifestantami.
Przemieszczająca się kolumna manifestantów wyglądało tego dnia całkiem przyzwoicie. Należy jeszcze dodać, że większość napotkanych po drodze postronnych osób była pozytywnie ustosunkowana do całej inicjatywy.
Po dotarciu pod urząd wygłoszono kolejne przemówienia, próbowano też wręczyć odpowiednią petycję wojewodzie, który według organizatorów nie chciał podobno wyjść do protestujących. Po kilku okrzykach wszyscy znowu kierują się do centrum, by tym razem zablokować Aleje Racławickie, a nimi dotrzeć na miasteczko akademickie pod pomnik Marii Curie-Skłodowskiej. Tu odśpiewano hymn narodowy i tradycyjnie skandowano wiele haseł. Organizatorzy już definitywnie podziękowali wszystkim zebranym za stawienie się na manifestacji, po czym ją rozwiązali, prosząc jednocześnie o zachowanie spokoju i nie uleganiu prowokacjom. I tak, po ponad dwóch godzinach ulicznego wyrażania swoich poglądów odnośnie systemu, już w asyście kilku radiowozów, wszyscy obecni na proteście przeciwko ACTA rozeszli się w swoje strony.
Na koniec można sobie tylko życzyć, ażeby gesty społecznego niezadowolenia i buntu przeciwko systemowi były częściej okazywane i towarzyszyły nam również w życiu prywatnym. Większość naszego społeczeństwa jest politycznie upośledzona i uśpiona, tkwi w marazmie, w czym spora zasługa systemowych mediów. A błędem jest bezrefleksyjnie godzić się na wszystko, czym karmi nas system, i to nawet na największą niesprawiedliwość. Jeśli bowiem nie będziemy potrafili upomnieć się o swoje – tracimy na tym wszyscy jako społeczeństwo i naród, czy w końcu jako obywatele. Gdyż trzeba pamiętać, że są tylko dwie strony – nasza (społeczna, obywatelska, narodowa) i ta druga (systemowa, korporacyjna, państwowo-urzędnicza). Władza zastanowi się dwa razy przed wprowadzeniem swojego kolejnego rozporządzenia, z regularnym podnoszeniem kosztów życia włącznie, jeśli będzie czuła, że ma do czynienia ze społeczeństwem zorganizowanym i uświadomionym. Prawda być może jest brutalna, ale odwiecznie ta sama – o swoje interesy należy upominać się w sposób czynny. Bierność równa się życiu w upodleniu.
To prawda, że zawsze będziemy na straconej pozycji, nieraz jednak tak bywało, że to straceńcy odnosili zwycięstwa. A walka toczy się o wszystko: o naszą wolność i godne życie, tu, w naszej ojczyźnie.
Możliwość komentowania jest wyłączona.