Przeskocz do treści

Skini I Ideologia Narodowa – A Co To W Ogóle Jest?

Sierpień 2, 2011

Dziękujemy naszemu koledze za możliwość opublikowania tego ciekawego artykułu.

     W tym artykule chciałbym poruszyć temat skinów i ich wkładu w promowanie idei narodowych, wkładu niezwykle destruktywnego. Nawet nie wiem od czego zacząć, po prostu w większości ich przypadków nic mi nie pasuje między ideologią, którą rzekomo reprezentują, a tym co naprawdę sobą reprezentują. Od razu zaznaczam, że to co tu napiszę nie dotyczy wszystkich skinów. Spotkałem w swoim życiu naprawdę w porządku skinów, ale tym bardziej uważam, że powinni to przeczytać i zauważyć pewne rzeczy, których być może nie widzą bo albo są młodzi, albo siedzą w tym zbyt długo i innego życia nie znają.

Myśląc o skinach pierwsze słowo jakie mi przychodzi na myśl to: absurd i nie chodzi mi bynajmniej o tą kapelę NSBM. Z jednej strony mamy ludzi, którzy mówią o duchowym odrodzeniu, o dążeniu do nadczłowieczeństwa, o dumie z bycia Polakiem, o patriotyzmie, walce z patologiami społecznymi, o szlachetności, a z drugiej strony… no właśnie. Powiem wam co mamy z drugiej strony: w wielu przypadkach środowiska patologiczne, zwyczajnych bandytów, zbieraninę mętów, która tak naprawdę nie ma poglądów tylko cytaty z tak namiętnie słuchanych prymitywnych piosenek. Co ciekawe ci w porządku skini zazwyczaj od tego środowiska stronili, przyszedł, przywitał się, chwilkę porozmawiał i uciekał, takie samotne wilki. Już widzę to oburzenie skinów, bo co ja k… mogę wiedzieć. A no mogę, bo widzicie sam kiedyś byłem skinem, tak byłem i bardzo tego żałuję. Dobrze, że sobie tatuaży nie porobiłem. W każdym razie zabawiłem chwilę po czym uciekłem z tej patologii, niestety wielu się to nie udało i zmarnowali sobie życie. Trzeba to jasno powiedzieć – zadawanie się ze skinami, zwłaszcza tymi uważającymi się za „NS”, niczym dobrym się nie kończy. I nie mówię tu o pójściu do więzienia za „sprawę”, ale za zwykłe bezmyślne rozboje, które przecież nic nie zmienią, wręcz przeciwnie, tylko napędzają czerwoną propagandę ukazującą wszystkich patriotów jako bandziorów. Mówię tu też o popadnięciu w alkoholizm.

Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego spotkania ze skinami, myślałem, że w końcu zacznie się coś dziać, akcje propagandowe, wymiana poglądów, poznam nowych wartościowych ludzi. Skończyło się na tym, że poczęstowano mnie wódką i gadkami o wyrywaniu lasek i tłuczeniu podejrzanych osób. Nic o polityce, planach jak dotrzeć z naszą ideologią do społeczeństwa. Może dlatego, że ta subkultura, a razem z nią nasze środowisko polityczne, absolutnie nie chce do niego dotrzeć tylko się odciąć, jak każda subkultura. Tamte spotkanie to był pierwszy raz kiedy byłem pijany. Cóż, byłem wtedy bardzo młody i głupi. Tu jest ciekawostka, że ci skini, którzy zresztą byli parę lat starsi i niby mieli mnie „chronić” przed zgnilizną tego świata, to oni mnie tą zgnilizną poczęstowali, to dzięki nim skosztowałem tego świństwa jakim jest alkohol. Nie brzmi to znajomo? Niech każdy czytający to skin przypomni sobie jak wyglądało jego pierwsze spotkanie ze skinami, czy były dyskusje o szczytnych ideałach, jakaś forma aktywizmu, czy raczej zaciągnięto go do baru, do parku albo zaszczanej piwnicy i poczęstowano alkoholem. Niech sobie przypomni czy każde następne spotkanie nie wyglądało podobnie. Praktycznie każdy skin jakiego poznałem właśnie tak zaczynał swoją przygodę z tą subkulturą i „polityką”: przychodził młody chłopak marzący o wielkich czynach, obronie ojczyzny i wartości, a lądował w rynsztoku. Ten kto miał dość siły i rozumu ten uciekał, ale wielu trafiało pod skrzydełka najtwardszych skinów, a ci im już pokazywali jak powinien wyglądać „dumny Polak”.

Większość z tych ludzi ma naprawdę destruktywny wpływ na otoczenie i poważne problemy z alkoholem. Przez okres mojego skinowania udało mi się zaliczyć 3 koncerty i na każdym było jedno pewne – że ktoś dostanie w mordę. Ci ludzie, którzy nazywają siebie braćmi i rodakami, skaczą sobie do gardeł i to z byle jakiego powodu, a najchętniej to po prostu wpadają w pogo i starają się spuścić manto jak największej liczbie osób, tak żeby pokazać jacy są twardzi, dla sportu. Jeździłem na nieskinowskie koncerty i nie widziałem czegoś takiego, wszyscy przyjaźnie do siebie nastawieni, a tu strach popatrzeć na tego twojego polskiego brata, bo jeszcze zechce na tobie pokazać, że jest najtwardszym skinem we wsi.

Teraz spójrzmy jak wygląda taka skinowska „way of life”, mimo że szybko wyleczyłem się ze szlajania ze skinami (zacząłem dostawać depresji i groziło mi powtarzanie roku, a to był sygnał, że coś jest nie tak). Byłem z nimi na kilku „sobotnich wieczorach w mieście” oraz wiele razy w dzień – zawsze czekali przed szkołą, to właśnie przez wagary z nimi miałem problemy z nauką. Do stałych elementów takich wypadów można zaliczyć: spisywanie i wystawianie mandatów przez policję za picie alkoholu w publicznych miejscach i rozpijanie nieletnich, bicie butelek na ulicach, wydzieranie się po osiedlach, chlanie w zaszczanych piwnicach, łażenie po barach, zadymy, zaczepianie i chamskie odzywki względem ludzi pod byle pretekstem. Taka właśnie jest ta elita, ci ludzie, którzy rzekomo bronią społeczeństwo przed złem, ludzie, którzy rzekomo chcą zatrzymać falę przemocy, którą bez wątpienia sprowadzą nam kolorowi imigranci. A może po prostu boją się silniejszej konkurencji? Ale ja nie wierzę w mniejsze zło. To jest naprawdę śmieszne, że ludzie, którzy tak ochoczo nawołują do walki z patologiami społecznymi czy narodowymi, sami stanowią element patologiczny i całkowicie aspołeczny. Słowo aspołeczny to drugie po absurdzie, które mi się kojarzy z tym ruchem. Już sam fakt przynależenia do jakiejkolwiek subkultury mówi, że osoba źle się w społeczeństwie czuje i nie chce mieć z ludźmi nic wspólnego; i teraz jak ludzie, którzy stronią od ludzi, chcą to społeczeństwo bronić i reprezentować ich interesy. Skini nigdy nie powinni mieszać się do polityki, do żadnych ideologii, powinni na zawsze zostać apolityczni. Nie życzysz jakiejś ideologii dobrze – spraw, aby reprezentowali ją skini.

Bez wątpienia Europę i cały świat czekają wielkie wstrząsy, zawalenie się UE to tylko kwestia czasu, demokracja przeżywa kryzys, lewica coraz bardziej się kompromituje, ludzie będą chcieli żeby ktoś w końcu położył kres temu złodziejstwu i faworyzowaniu imigrantów. Ludzie będą szukali alternatywy, ale to co reprezentują sobą ruchy składające się głównie ze skinów to żadna alternatywa. Ci ludzie w większości nie potrafią nawet ułożyć sobie życia czy zrobić porządek w swoim pokoju, co dopiero brać się za naprawianie świata.

Ja nie namawiam nikogo do porzucenia swoich poglądów, wręcz przeciwnie: ja namawiam do tego, żeby zacząć je mieć, bo to co widać to jest jakaś dziecinada. Pamiętam jak kiedyś na forum „nacjonalisty” jakiś sympatyk B&H przekonywał narodowców jakie to wspólne cele oni razem mają, i tak oto dowiedziałem się, że we wszystkich ruchach nazywanych „skrajnie prawicowymi” chodzi o to żeby się bawić, żeby razem pochlać, posłuchać wspólnej muzyki, razem potłuc lewaków i takie tam. Tak, chlanie to jest to co jednoczy wszystkich patriotów, to o to chodzi: o imprezy, nie o żadne szczytne cele.

Teraz sprawa aktywizmu i zaangażowania politycznego skinów. Nigdy nie byłem z tymi skinami na żadnej akcji, może dlatego, że żadnej nie było. Na tyle zbiórek, które organizowałem, zebrałem aż 20 zł. Jak mówili nie mają kasy, co nie przeszkadzało pochwalić się jednemu jak to z dziewczyną przewalił w 2 tygodnie 4,5 tys. Innym też nie przeszkadzało co weekend topić w barze kasę. To wydawałoby się dziwne, że w mieście, w którym było tylu skinów, tylko ja robiłem akcje propagandowe. No chyba, że ktoś uważa, iż zorganizowanie zamkniętego koncertu w zapadłej dziurze na przedmieściach czy wydanie płyty, którą kupią i będą słuchać tylko skini, czy pomalowanie bloku w jakieś hitlerowsko podobne emblematy (sic!) to sukces propagandowy. Dlaczego tak jest, dlaczego nikt nie walczy tylko uprawia tą szkodliwą dziecinadę? A no dlatego, że nikt tak naprawdę nie wierzy w jakiekolwiek zwycięstwo, wszyscy się poddali zanim zaczęli walczyć. Wolą posłuchać w pokoju muzyki, przejechać się raz do roku na koncert, powspominać stare dobre czasy i rozprawiać o tym, co lub kogo należałoby zmienić, żeby w końcu „było dobrze”. Tylko żeby oni nie musieli się wysilać, bo ten ma klasówkę, ten dziewczynę, której nie może opuścić nawet na krok, inny nie ma pieniędzy na wyjazd, bo przewalił w barze, a temu żona nie pozwala. Tu naprawdę nie chodzi o żadną ideologię, o wiarę, tylko o zwykłą zabawę w jakieś gangi, głupią niedojrzałą prowokację i skopanie komuś tyłka.

Ekologia. Pamiętam jak raz zezłościłem się na chłopaków, bo zaczęli tłuc butelki, rzucać paczki po papierosach, robić śmietnisko z parku. Wyśmiano mnie i powiedziano, że powinienem zapisać się do zielonych, i że to brudasy latają i bawią się w jakieś akcje ochrony rezerwatów itp. A potem pokazują tych brudasów w TV jako miłych ludzi, którzy szanują przyrodę. A skinów jak pokazują? Ich tylko mogą pokazać jak niszczą przystanki. To szczyt hipokryzji, że ludzie, którzy mówią żeby nie wpuszczać imigrantów, bo „zrobią syf w mieście” (widziałem na Zachodzie i to jest fakt), sami tłuką butelki, śmiecą, marzą po ścianach, krótko mówiąc – robią syf. No ale im przecież można.

Teraz dam taki fajny komentarz. Kiedyś tam znalazłem go na necie i postanowiłem zachować. Oddaje on chore rozumowanie wielu skinów:

Nie musicie nas lubić, Ważne abyście się nas bali! Nie interesują nas zakłamania pisane w tej gazecie na nas, tyle bzdur to dawno nie widziałem, ale dla nas liczy się to, abyście się nas bali i sami doszli do prawdy – nieczytajac tych stekow bzdur! 

~Skinhead

Bać się i nienawidzić to można swoich wrogów. Ludzie boją się morderców. Czy to oznacza, że uważają, iż mordercy mają rację? Mordercy znają prawdę i trzeba nie-mordercom do tej prawdy dojść? Zastanów się nad tym Drogi Czytelniku, na pewno jak każdy miałeś w swoim prywatnym życiu wroga i to zapewne niejednego, nienawidziłeś i bałeś się, bo to normalne. Czy z tego powodu go podziwiałeś? Czy uważałeś, że to on posiadł tą jedyną prawdę i ma rację, i teraz musisz dojść do tej jego „prawdy”, dzięki której on jest twoim wrogiem? Czy może uważałeś go za skończonego idiotę? Zapewne życzyłeś mu jak najgorzej, a jeżeli on coś twierdził to uznawałeś, że musi być na odwrót. Czy jeżeli ja nienawidzę komunistów i boję się, że ich idea może opanować świat i pogrążyć go w ciemnościach, być może na zawsze, to oznacza, że próbowałem dojść do ich prawdy i wyrazić zrozumienie dla ich racji? To jest jakiś absurd. Jak można chcieć by społeczeństwo popierało pewne idee, jednocześnie robiąc wszystko by to samo społeczeństwo nienawidziło i bało się ludzi, którzy rzekomo te idee reprezentują??? Strach to jest coś takiego, co nam instynkt funduje, gdy chce nam powiedzieć „to jest złe, trzymaj się od tego z daleka”, a nienawiść mówi „zniszcz to’, a nie „to są twoi przyjaciele, możesz im zaufać, przyłącz się do nich, poprzyj ich, mają rację”.

Pytając dawnych skinów dlaczego przestali skinować najczęściej słyszaną odpowiedzią  jest „znudziła mnie ta zabawa” (co ciekawe podobne odpowiedzi słyszałem od dawnych punków i członków innych subkultur). Pamiętam jakie emocje budziły takie odpowiedzi wśród skinów, te głosy o zdradzie poglądów. Ale przecież to prawda – to jest zabawa. Gdyby którykolwiek z tych skinów traktował swoje poglądy poważnie, to zostawiłby tą zabawę w skina, wziął się do nauki i pracy, zaczął działać. Zresztą o jakich poglądach tu mowa, to raczej zlepek haseł zasłyszanych z płyt rac i marzenia o konfrontacjach siłowych. W tym „ruchu” od absurdów aż się roi. Weźmy taki przykład: skini wzywają do obrony kultury kraju, ochrony dziedzictwa kulturowego i bronią je przed napływem obcych wzorców. W porządku, też się pod tym podpisuje. Jednym z takich obcych wzorców, których bardzo nie lubią skini, zresztą ja też ich nie lubię, są dredy, które kojarzą się z rastafarianami: fryzura lubiana przez wszelkiej maści lewaków, mi kojarząca się z wyparciem dumy z bycia Europejczykiem i wyrażaniem żalu, że nie urodziło się Czarnym. Do czego zmierzam? A no do zadania pewnego pytania – dlaczego skini, którzy tyle krzyczą o obronie polskiej kultury, sami należą do czegoś tak obcego jak subkultura skinów? Skini i ich ubiór ma tyle wspólnego z naszą kulturą, co dredy, to jest ten sam obcy element, do tego to i to pochodzi z kultury Czarnych. Każdy wie, że powstanie skinów jest związane z kulturą jamajskich imigrantów, pierwsi skini słuchali ska. Skąd wywodzi się ska? Z Jamajki. Skąd wywodzi się ruch rastafariański (przy okazji – uwypuklający świadomość rasową Czarnych)? Z Jamajki. Z czym kojarzą sie dredy? Z rastafarianami. Ktoś może powiedzieć, że ruch skinheads przeszedł metamorfozę i nie chce mieć nic wspólnego z nieeuropejskimi elementami. Ale ma i tego się nie zmieni. Czy jak jakiś dredziaż przejdzie metamorfozę i powie, że teraz jest dumny z bycia białym Europejczykiem i nie chce mieć nic wspólnego z obcymi trendami, to skini go przyjmą do jednej z swoich śmiesznych organizacji i zaakceptują? Jak można kogoś krytykować za noszenie arafatki, no bo przecież to muzułmańskie, niepolskie, a jednocześnie samemu od stóp po czubek głowy (dosłownie) reprezentować coś tak niepolskiego jak subkultura skinheads. Drzazgę w oku brata swego dostrzegają, a belki w oku swoim nie widzą. Kolejny absurd to odwoływanie się przez skinów do walki ze zgnilizną współczesnego zepsutego świata. Ale czym jest subkultura skinheads, podobnie zresztą jak inne, jeśli nie właśnie wytworem tego zgniłego świata?

Powiem to wszystkim skinom. Nie macie szans na przejęcie jakiejkolwiek władzy. Ruch skinheads to najgorsze, co mogło się trafić ruchom narodowym. Muszą się one pozbyć ich albo oni będą dalej ciągnąc te organizacje na dno.

Jeśli idzie o nasz ruch to jest katastrofa. Został on zdominowany przez najzwyklejszych bandytów i psychopatów, ludzi nie potrafiących nic tworzyć tylko niszczyć, ludzi którzy zainteresowali się ideologią ponieważ marzą, że będą kiedyś dzięki niej mogli dawać upust swojej chorej naturze. To jest nienormalne! Czy takimi pobudkami kieruje się szlachetny człowiek???

Można powiedzieć, że ruchy nacjonalistyczne wpadły w straszne błędne koło, popełniły straszny błąd, widząc w skinach dobry materiał na prawdziwych patriotów. Im więcej skinów przybrało nacjonalistyczne poglądy, tym więcej pokazywano ich w mediach, a im więcej pokazywano ich w mediach, tym częściej ludzie myśleli, że nacjonalista to skin, i takim sposobem organizacje patriotyczne zamieniły się w organizacje skinowskie, marsze niepodległości czy manifestacje w marsze skinów, wystąpienia ludności przeciwko imigrantom w wystąpienia skinów przeciwko imigrantom. A jak to wszystko jest odbierane przez przysłowiowego Kowalskiego chyba nawet nie ma sensu szczegółowo analizować – „ot, wyszli neonaziści na ulicę i krzyczą jakieś głupoty o Polsce nie Izraelu”. Zresztą sami skini żywią się tą propagandą, którą sami napędzają. Im częściej pokazywano przemoc skinów i ich chorą nienawiść, tym częściej ludzie właśnie o takich predyspozycjach przychodzili do ich ruchu, a im więcej ich było w ruchu, tym częściej dochodziło do eskalacji przemocy, przemocy całkowicie bezsensownej. Tak i oto powstała fatalna sytuacja: z jednej strony organizacje nie mogą się wyprzeć skinów, bo wtedy mało kto by został, a na manifestacje przyszłoby góra 10 osób, z drugiej strony jeżeli kiedykolwiek chcą wejść do rządu lub zyskać posłuch wśród społeczeństwa, to muszą się ich pozbyć. Ręka, która karmi, również zabija. Utną ją – umrą z głodu. Zostawią – będą na zawsze tylko walczyć o przetrwanie i chociaż minimalne zaistnienie na scenie politycznej, bo na gówniarzach bawiących się w skinowanie dalej zajść się nie da.

Są na szczęście jeszcze organizacje, które zrobiły krok naprzód i zerwały z tym skinowskim betonem. Jedną z alternatyw są na przykład autonomiczni nacjonaliści. Wiem, że mimo wszystko wiele można im zarzucić. Przede wszystkim ubiór, którym odcinają się od społeczeństwa. Ale mają tą ogromną przewagę nad skinami: o ile w przypadku skinów wszystko kręci się wokół muzyki i imprez, to w przypadku autonomicznych nacjonalistów duży nacisk kładzie się na aktywizm. Jest tu poczucie, że coś się robi, jakiś postęp, małymi krokami do celu. Ich akcje propagandowe są przemyślane, przynajmniej starają się dotrzeć do społeczeństwa. Owszem, nie wszystko jest tutaj jeszcze do końca poważne, ale w porównaniu ze skinami jest na pewno lepiej. Inną bardzo dobrą alternatywą, organizacją odcinającą się od skinów jest OSN. Też postawili na aktywizm i zdrową propagandę.

Patrząc na ruchy nacjonalistyczne można dojść do wniosku, że żyją one maksymalnie 30-35 lat, potem umierają. Bardzo niska średnia życia, w Etiopii już jest wyższa. Co ciekawe życie patrioty kończy się wraz z jego skinowaniem. Zdarzają się wyjątki skinów po trzydziestce, a nawet po czterdziestce, ale zawdzięczają oni to bardzo intensywnej konserwacji w alkoholu i oszczędnej gospodarce energii przez mózg. To zabawne jak mało o swoich poglądach wiedzą tacy ludzie. Siedzą w „ruchu” tyle lat, a ich jedyna wiedza to sformułowania w rodzaju „jestem skinheadem, bo bycie skinem znaczy być patriotą”. A czymże dla nich jest ów patriotyzm? Kupowaniem płyt rac i jeżdżeniem na koncerty, bo wtedy wspiera się ruch, no i oczywiście nienawiścią – trzeba tak dużo nienawiści. Ogólnie w tym ruchu jest jakaś obsesja na punkcie tej nienawiści. Krew mnie zalewa jak widzę na portalach wypowiedzi takich geniuszy „White Power”: „Pie*** lewackie ścierwo”, „C18, a reszta do gazu”, „B&H pełni nienawiści!”. Takie komentarze naprawdę wszystkich przekonują, wnoszą bardzo dużo do dyskusji, od razu widać na jak zaawansowanym ideologicznie poziomie znajdują się nadawcy. Nie wiem dlaczego ten ruch robi wszystko przeciwko sobie. Jak można liczyć, że obietnicami i pogróżkami zdobędzie się jakieś poparcie społeczeństwa? Większość ludzi nie rodzi się psychopatami i ludobójstwo nie jest ich najskrytszym marzeniem.

Mam propozycję dla wszystkich skinów, którzy tak jak ja kiedyś, podświadomie czują, że to nie to. Na następnym koncercie niech się rozejrzą wokoło i zastanowią czy ci ludzie, których widzą, chcą coś zmienić czy po prostu przyjechali porobić sobie zdjęcia i pomachać rękoma przed kapelą? Czy od ostatniego koncertu coś się zmieniło? Czy ci ludzie to aktywiści, czy może po prostu wrócą do domu, włączą sobie muzykę i wspominając ostatni koncert będą tylko czekać na następny. Przysłuchajcie się ich rozmowom. Czy to jakieś poważne rozmowy? Dyskusja nad strategią działania? O braku jakichkolwiek dążeń na gruncie nawiązywania jakiejś konstruktywnej środowiskowej współpracy nawet nie wspominając. Czy może gadki o dupach, piciu, innych wspaniałych koncertach i zadymach? Ja na każdym koncercie, na którym byłem, coraz bardziej byłem przekonany, że to strata pieniędzy i czasu. Ani jednego zdania wartego zapamiętania na nich nie usłyszałem; takie gadanie o byle czym, żartowanie sobie, byle tylko nie rozmawiać o sprawach ważnych, o położeniu ruchu, o sytuacji naszej ojczyzny i naszych rodaków, o ewentualnych skutkach wymieralności białej rasy (co obecnie się dokonuje), bez której przecież nie mogłaby istnieć cywilizacja Zachodu. Ale te tematy są dla niektórych takie dołujące, jeszcze by sobie wszyscy zepsuli humor. Poza tym, aby o tym wszystkim rozmawiać należy się wykazać wiedzą przynajmniej na tym podstawowym poziomie i posiadać umiejętność do krytycznego spojrzenia na samych siebie. I tego u skinów niestety ciągle brakuje. Zastanówcie się dlaczego prawie żadnego z tych ludzi na koncertach nigdy nie ma na manifestacjach czy akcjach? Dlaczego nie mają na to nigdy pieniędzy i czasu, a tu znalazła się kasa na dojazd, nietanie wejściówki i browar? Ja wiem, że koncerty są żeby się bawić, ale w takim razie kiedy jest czas żeby poważnie podyskutować i działać? Dlaczego na przykład spotkania w rodzaju „Czas na akcje – debata o strategii działania ruchu” są taką rzadkością, przynajmniej jeśli zestawić to z liczbą organizowanych koncertów. Bo po pierwsze żadnej strategii poza malowaniem jakiś pierdół na murach nie ma; po drugie nikt by nie przyjechał, wszystkim by nagle zabrakło kasy i czasu (ale na koncerty zawsze się znajdzie); po trzecie wielu by otwarcie stwierdziło, że gadaniem niczego się nie zmieni (za to koncertami się zmieni). Proszę jeszcze zwrócić uwagę na jedno. Właściwie sam dopiero teraz pisząc ten artykuł to zauważyłem, ale czy ktoś widział na tych koncertach żeby sprzedawano książki? Ja nigdy. Zawsze sprzedają koszulki, płyty, ale książki nigdy. Ja przynajmniej nigdy nie widziałem ani nie słyszałem. Czy to nie jest dziwne? Słowo elita, a za taką pragnęłoby uchodzić wiele środowisk w obrębie naszego „ruchu”, kojarzy się zazwyczaj z ludźmi oczytanymi, wykształconymi. Dlaczego więc na koncertach reklamowanych przez ową „elitę” nie sprzedaje się książek tylko browary. Jakakolwiek szanująca się organizacja powinna prowadzić dystrybucję książek lub chociażby pism – proszę jednak nie myśleć o czymś w rodzaju gazetki „Stormer” (nie czytałem, zraziła mnie okładka i nazwa przypominająca mi pewną prymitywną i obrzydliwą gazetkę skierowaną do najniższych warstw społecznych, jak widać nic się nie zmieniło). NOP na przykład rozprowadza dużo pism i książek i jakoś nigdzie nie rozpisuje się o sobie w kategoriach organizacji elitarnej, co tylko dowodzi, iż jednak można robić coś pożytecznego i w trosce o ludzi oczytanych. Inną kwestią pozostaje ustalenie jak wielki procent osób z NOP-u woli czytać książki, aniżeli nagminnie kupować nowe płyty czy koszulki.

Apeluję do wszystkich, którzy siedzą jeszcze w tej subkulturze, abyście spojrzeli trzeźwo na otaczających was ludzi (na samych siebie zresztą też) na następnym koncercie czy manifestacji (swoją drogą nie dziwcie się zbytnio, że manifestacje te są potem określane jako „neonazistowskie”, co jest w dużej mierze spowodowane wyglądem jej uczestników – „jak was widzą tak was piszą”) i odpowiedzcie sobie na powyższe pytania. Odpowiedzcie sobie czy widzicie ludzi, którzy chcą i są w stanie coś zmienić, czy może zwykłych imprezowiczów i pozorantów? Czy za parę lat, kiedy znudzi im się już skinowanie, dalej będą takimi zaciekłymi wielkimi patriotami za jakich teraz się uważają? Posłuchajcie co mają członkowie kapeli do powiedzenia. Czy to coś doniosłego, czy raczej bluzgi pod czyimś adresem i pytanie gdzie można kupić wódkę?

Pisząc o ruchu skins wypadałoby również wspomnieć o skingirl. Cóż mogę napisać, nie życzę nikomu takiej Matki Polki za żonę. Oczywiście są jak zawsze wyjątki, ale większość do dam się nie zalicza. Najlepsze jest to, że każda skingirl powie ci, żebyś uważał bo wszystkie to są… (oszczędzę wszystkim tych słów), oczywiście oprócz niej. Żeby było ciekawiej to im częściej taka mówiła, że reszta jest taka zła, tym bardziej sama właśnie taka była. To mają być dumne polskie kobiety, ehhh..

Rewolucja. To największa ściema jaką się wciska w tym „ruchu”. Te grafiki z ekstremistami, muzyka wzywająca do walki, artykuły wzywające do podniesienia broni (tylko skąd ci ludzie mieliby ją wziąć?), mówiące, że nasze siły już się przegrupowują i już wkrótce… Wyglądam za okno i nic, przechodzę się po mieście, ludzie o żadnej rewolucji nie mówią, co więcej – mają ją kompletnie gdzieś, krótko mówiąc żadnego poparcia dla tego typu durnych planów, co chyba w zupełności oczywiste. Wszyscy skini kreują się na czyste zło, a w takiej sytuacji media nie mają większego problemu jeszcze bardziej zohydzić środowisko nacjonalistyczne, z którym owi skini niestety się utożsamiają. Nawet gdyby owi „biali rewolucjoniści” wzięli jakąś broń (oby nigdy to nie nastąpiło!), to jaki byłby sens tej walki przy zerowym poparciu społeczeństwa? Polscy partyzanci mieli to poparcie, ktoś ich schował w szopie, zaniósł jedzenie do obozu, krył przed wrogimi oddziałami. A tu? Każdy by pobiegł na policję, gdyby tylko ich zobaczył. Nie wiem też co by jedli, tzn. wiem – musieliby napadać na domy cywili i kraść jedzenie, a to nie zwiększyłoby poparcia. Jak widać, bez jako takiego poparcia społeczeństwa ani rusz, no i o to trzeba najpierw się postarać.

Dość nieciekawie wygląda też przyszłość dla skinów jeżeliby zapanowałby ich upragniony system polityczny. Często w piosenkach śpiewają jak to zaprowadzą rządy prawa, skończą z patologiami, snują wizje jak to niczym „szwadrony śmierci” będą wypleniać z wszystkich ulic wszelkie męty. Tylko czy w państwie prawa i porządku byłoby miejsce dla gangów chlejących pod blokami i zaczepiających przechodniów oraz wszczynających zadymy? To musiałoby się skończyć, a przecież tak wygląda życie wielu skinów. To bardzo ciekawe, gdyż w ich wymarzonym systemie politycznym to właśnie oni byliby wrogami tego systemu. Aby dalej żyć jak żyli musieliby po prostu przejść do opozycji względem tego systemu – taki absurd. Z tymi ich „szwadronami śmierci” też bym się wstrzymał. Szwadrony śmierci to zapewne według nich samych takie „jednostki specjalne”, które miałyby likwidować dzieci ze slumsów, bo i tak z tych dzieci wyrosłaby tylko patologia, która tylko siedzi, pije, kradnie i dymi, przeszkadzając normalnym obywatelom. Prawda jest jednak taka, że gdyby owe wyśnione przez skinów państwo prawa i porządku ze swoimi szwadronami śmierci dopełniło się, to owe szwadrony wybiłyby wszystkie bandy skinów w pień. W końcu porównywanie skinów z ich „bandytami ze slumsów”, których rzekomo chcieliby się sami pozbyć, jest całkiem na miejscu. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – żadnej rewolucji nikt nie będzie wzniecał, to tylko taka zabawa dla niepoważnych ludzi.

Nie będę się już rozpisywał, bo mi książka wyjdzie. Mam nadzieję, że chociaż trochę osób zaczęło dostrzegać to o czym napisałem. Ja sam nie jestem bez winy. Co prawda nigdy nie biłem butelek i nie zaczepiałem przypadkowych osób żeby się dowartościować. Raczej ich broniłem. Nigdy też nic nie ukradłem, ale byłem na tych koncertach, machałem jak głupi ręką, piłem alkohol. Ale to mi wszystko przeszło, przestałem jeździć na koncerty, zerwałem kontakty, skończyłem z alkoholem. Potem jeszcze chwilkę pobyłem skinem, lecz uznałem, że wolę dawać dobry przykład, żeby ludzie widzieli, że nie wszyscy są źli. Dawni znajomi robili wszystko żeby widzieli w nich tylko zło. Tak oto postanowiłem całkiem z tym skończyć. Wkrótce zacząłem dostrzegać jak ślepy byłem, że cała ta subkultura to absurd i nie ma tak naprawdę nic wspólnego z ideologią, którą ja wciąż wyznaję, co więcej – ta subkultura działa jej na szkodę. Tak długo jak organizacje nacjonalistyczne będą składać się głównie ze skinów, tak długo będą się cieszyć poparciem tylko skinów, bo inni nie będą się potrafili z tymi organizacjami identyfikować, ot kolejna organizacja skinów, co ja mam z nimi wspólnego, urwali się z choinki, wyglądałbym przy nich śmiesznie. Powtórzę jeszcze raz – nie namawiam nikogo do porzucenia swoich poglądów, ja nalegam żeby je zacząć mieć. Życzę szybkiego przebudzenia się, skończenia zabawy i przystąpienia do poważnej działalności.

No comments yet

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.